Rodzice zamordowanej dziewczynki przyszli na rozprawę w czarnych koszulkach z fotografią córki i napisem "Ania żyć chciała, ale bestia w ludzkiej skórze z rodu M. ją zamordowała".
Do tragedii doszło 26 stycznia ubiegłego roku. Piotr M. był znajomym rodziców dziewczynki, grał nawet z jej ojcem w amatorskiej drużynie piłkarskiej. Prawdopodobnie dlatego nastolatka wpuściła go do mieszkania pod nieobecność bliskich. Według ustaleń śledztwa, mężczyzna chciał początkowo jedynie okraść rodzinę. Zagroził dziewczynce nożem i ta dała mu pieniądze - 40 euro. Później zgwałcił ją i udusił. Następnie skrępował jej ciało i próbował je podpalić, aby zatrzeć ślady zbrodni. Odkręcił też kurki z gazem, licząc na wybuch. W czasie morderstwa był pod wpływem narkotyków.
Piotra M. zatrzymano w 2005 r. Zarzucono mu "zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem". Oskarżony przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie.
W czasie środowej rozprawy ojciec Piotra M. opowiadał o problemach wychowawczych, które miał z synem. Pierwsze problemy zaczęły się w połowie lat 90., czyli gdy syn był w szóstej klasie szkoły podstawowej. Był nadpobudliwy, miał słabe wyniki w nauce. Pedagog szkolny skierował go wówczas do poradni psychologiczno- pedagogicznej w Konstancinie Jeziornej, gdzie syn leczył się przez kilka lat - powiedział ojciec oskarżonego.